Budapeszt – co warto zobaczyć II

Kolejne dni w niezwykle dla nas słonecznym Budapeszcie. Parlament, Bazylika czy hala targowa z niezliczoną ilością warzyw, owoców czy mięs. To wszystko poniżej. Zapraszam do czytania.


DZIEŃ III

W dniu trzecim chcieliśmy bliżej zapoznać się z symbolem Budapesztu. Co tam  Budapesztu! Symbolem Węgier! Budowlą ogromną, jednym z największych gmachów parlamentów na świecie. Neogotyk i elementy baroku sprawiają, że wizualnie wpasowuje się w mój wzór ideału architektonicznego. Po prostu kocham ten styl. Przy budowie pracowało około 1000 osób, zużyto 40 kilogramów złota, pół miliona kamieni szlachetnych i 40 milionów cegieł. Ciekawostką jest, że Parlament ma  taką samą wysokość (96m)  jak Bazylika św. Stefana , co ma na celu pokazać  równowagę w życiu między religią a państwem (co sądzicie?).  Niestety brak doświadczenia sprawił, że musieliśmy obejść się smakiem. Nie wykupiłem wcześniej wejściówek, a ich dostanie w dniu czy przeddzień było niestety niemożliwe. Cudowna pogoda tego wrześniowego dnia pozwoliła nam jednak na rozkoszowanie się widokami z zewnątrz. Po krótkiej przerwie na jedzenie ruszyliśmy dalej zwiedzać stolicę naszych bratanków. Na ekranach naszych aparatów tym razem Bazylika św. Stefana- mogący pomieścić aż 8500 wiernych. Piwnice znajdujące się pod kościołem odpowiadają prawie wielkości budowli. Mocno!

Parlament - od tylnej strony
Parlament
Bazylika św. Stefana

Później spacer klimatyczną uliczką Zrinyi utca, którą myślę, że można porównać do Floriańskiej w Krakowie. Ładne kamieniczki odprowadzają nas, aż do samego Dunaju. Właściwym celem podróży był Most Łańcuchowy, który oświetlony w nocy  robi wrażenie. Z niego też znakomicie widoczny jest Zamek Królewski. Most zniszczony przez wycofujące się wojska Niemieckie, lecz szybko odbudowany. To był ostatni punkt zwiedzania dnia trzeciego.

Most Łańcuchowy
Most Łańcuchowy

DZIEŃ IV

Ten dzień poświęciliśmy tylko i wyłącznie na największy park w mieście - Varosliget. Dostaliśmy się tam żółtą linią metra (M1)-wpisaną na światową listę dziedzictwa UNESCO. Wysiadka tuż przy Placu Bohaterów- największy i najważniejszy plac w Budapeszcie. Kolumnę stojącą centralnie z archaniołem Gabrielem otaczają rzeźby przedstawiające ważne postaci węgierskiej historii. Obok Placu dwie równie wspaniałe budowle czyli Pałac Sztuki i Muzeum Sztuk Pięknych gdzie znajdują się dzieła między innymi Rembrandta, Leonarda da Vinci czy Rafaela.

 Plac Bohaterów
Plac Bohaterów

W Varosliget znajduje się też Zoo (jedno z najstarszych na świecie), słynna restauracja Gundel czy Zamek Vajdahunyad, do którego się udaliśmy. Wybudowany został po Milenijnych obchodach państwa węgierskiego- wzniesiono wtedy zespół budynków (makiet) a najlepsze z nich, które spodobały się publiczności odtworzono i wybudowano. Sam wygląd zamku bardzo bajkowy, niczym z książki. Tego dnia postawiliśmy na pełen relaks i wybraliśmy się do Széchenyi gyógyfürdő czyli kompleksu basenów i term (największy w Europie). Całodzienny bilet wstępu to koszt 5600 Ft (około 76 zł). Duży koszt, ale przyjemność ogromna, której na pewno nie zapomnimy. Duża ilość basenów termalnych z różną temperaturą. Do tego ogromny wybór saun. Sam nie jestem do końca pewien czy odwiedziłem wszystkie miejsca w tym kompleksie, naprawdę jest ich mnóstwo. Pamiętać należy, że dostęp do korzystania z basenów wewnętrznych tracimy już o godzinie 19. Lecz dobrą wiadomością jest, że ciepły basen zewnętrzny jest otwarty do godziny 22. Uznaję wody termalne w Budapeszcie jako "must be" dla każdego.

Széchenyi gyógyfürdő
Széchenyi gyógyfürdő

DZIEŃ V

Ostatni dzień. Mogłoby się wydawać, że będzie nudny- pakowanie, odjazd, podróż. Nie tym razem. Odjazd dopiero po 23 więc czasu multum. Skorzystaliśmy z tego i zaczęliśmy od zwiedzania wnętrz Bazyliki św. Stefana.

Bazylika św. Stefana
Bazylika św. Stefana
Kopuła Bazyliki św. Stefana
Kopuła Bazyliki św. Stefana

Później podjechaliśmy pod wielką halę targową Vásárcsarnok (przy ulicy Vámház krt.), gdzie kupiliśmy słynne węgierskie papryczki i inne owoce jak granaty, które też wydawały się być tańsze niż w Polsce (mimo, że hala dzięki swojej popularności podnosi ceny znacząco)

Vásárcsarnok
Vásárcsarnok - hala targowa
Vásárcsarnok
Vásárcsarnok

Z tego miejsca tuż tuż do brzegu Dunaju, skąd doskonale widać górę Gellerta. Wspaniały widok.

Góra Gellerta
Góra Gellerta

Podróżując dalej natrafiliśmy na wystawę prezentującą przyjaźń i wspólnotę pomiędzy naszymi państwami w ciężkim okresie komunizmu.

Wystawa

Punktem kolejnym naszych wojaży była Wielka Synagoga, która jest największą synagogą w Europie i trzecią co do wielkości na świecie! Mieści 3000 wyznawców. Zniszczona przez ugrupowanie pronazistowskie. Odbudowana po wojnie ukazuje swoje oblicze w stylu mauretańskim. Krótki spacer po dawnej dzielnicy żydowskiej (taki nasz krakowski Kazimierz) i odpoczynek na obiedzie.

 

Wielka Synagoga
Wielka Synagoga

Wisienkę na torcie zostawiliśmy na wieczór. Widok Parlamentu z przeciwnego brzegu sprawia, że szczęka wędruje niżej! Potężny gmach, okazale prezentujący się w oświetleniu - wow!

Parlament

Tak pożegnaliśmy się z miastem. Wróciliśmy po bagaże i ruszyliśmy do Polski.