Lwów Opera

Lwów – info

Lwów oczarowuje, Lwów wciąga!

 

Tak! Słowa powyżej jak najbardziej trafne. Oczarowuje z tego względu, że przypomina Kraków. Stara się być poprzez swoje kamienice i mury jeszcze bardziej klimatyczny. Wciąga w uliczki i zaprasza do restauracji, pubów czy cukierni - jakże licznych tutaj. Tylko Ty zdecydujesz gdzie powędrujesz i skąd złapiesz kawałek wspomnień.

Informacje o Lwowie

Herb Lwowa
Herb Lwowa

We Lwowie żyje około 729 tysięcy osób, a gęstość zaludnienia jest prawie 2 razy większa niż w Krakowie - wynosi ona 4298 os./km2. Powierzchnia terenu niewiele większa niż Katowic, lecz mniejsza od Świnoujścia, a dokładnie wynosząca 182,01 km2.

Miasto długi czas należące do Polski, teraz położone na zachodzie Ukrainy w obwodzie lwowskim.

Dojazd

Do Lwowa z Krakowa i odwrotnie przemieściliśmy się wygodnymi pociągami. Zamawiając bilety wcześniej skorzystaliśmy ze zniżek, a cena całości po uldze studenckiej wyniosła 168 zł za dwie osoby. Choć pociąg, którym jechaliśmy nie był bezpośredni (a jest jeden taki, który kursuje w nocy) to podróż całkowita to około 5 godzin. Najpierw relacja Kraków - Przemyśl, a następnie przesiadka w kolejną maszynę, która zabrała nas do Lwowa (tym samym pociągiem dojedziemy również np. do Kijowa). Odprawa paszportowa odbywa się wewnątrz składu pociągu w czasie podróży.

Transport

Jeżeli chodzi o komunikację we Lwowie to jednym słowem - tragedia! Lwów pod tym względem jest parę dobrych lat za nami. Tramwaje są brudne i stare, kasowniki to prosty mechanizm dziurkujący, tramwajarzami są zazwyczaj starsze Panie w "fajnych" kolorowych swetrach. Co do marszrutek czyli mini busów to faktem jest, że są tak mocno przeładowane, że nawet nie próbowałem wsiadać. Samych rozkładów nie dostrzegłem (co tam! często ciężko zobaczyć przystanek) więc komunikacja po prostu kiedyś tam podjeżdża. Mimo to, da się! Jako, że mnie to trochę fascynuję to porzuciłem pomysł o taksówce czy uberze (tak, jest tu dostępny), a swoją drogę z dworca na Rynok Square zaplanowałem właśnie tramwajem poprzez skorzystanie wcześniej z aplikacji "Lviv Router". Pobierzcie sobie ją z aplikacji google, jest niezwykle pomocna. Ja nie znając za bardzo cyrylicy i zwyczajów kursowania komunikacji byłem totalnie zaskoczony, ale szczęśliwie dojechałem na miejsce za koszt 3 hrywny od przejazdu. Bilet ulgowy o którym dowiedziałem się później można zakupić w cenie 1,5 hrywny. Informacja w tramwaju mówi o tym, że powinniśmy zapłacić również za swój bagaż, ale nie uiściłem tej opłaty czytając wskazówki innych (podobno nikt z kontrolującyh nie zwraca na to uwagi).

Dworzec we Lwowie
Dworzec we Lwowie
Kasownik biletów we Lwowie
Kasownik biletów

Nocleg

We Lwowie moim priorytetem była lokalizacja. Ceny w mieście nie są wygórowane i za fajne lokum blisko Ratusza czy Opery zapłacimy małe pieniądze. Ja swoją najciekawszą ofertę znalazłem na portalu booking.com w The Heart of Lviv Apartaments na ulicy Braci Rohatyńców. Cena to 279 zł (na obecny przelicznik to 2060 UAH), za dwie osoby, przy 3 nocach (za noc za osobę - 46,50 zł). Apartament był zlokalizowany w centrum Lwowa, bo zależało mi na tym by we wszystkie ważniejsze miejsca poruszać się pieszo.

balu pierwszy apartament

Pokój we Lwowie

Apartament przystosowany do przyjęcia nawet 6 osób. Możliwość korzystania z całej kuchni i oczywiście toaleta, lecz trochę mała. Więc na 2 osoby warunki bardzo dobre. Rzec można, że nie wykorzystaliśmy potencjału naszego lokum, gdyż jeden pokój był pusty a kuchnia we Lwowie nieprzydatna, gdyż ceny na mieście nie są wygórowane.

Jedzenie i picie

Było 😀 W dodatku dużo, więc tym zajmę się w oddzielnym wpisie o Lwowie.

Zakupy

Z Lwowa przywiozłem nalewki ze słynnej w mieście Restauracji Baczewskich. No po prostu znakomite! Jeśli będziecie to koniecznie spróbujcie. Cena jednej to 140 hrywien (ok. 19 zł przy obecnym kursie).

Baczewski
Wejście do Baczewskiego

Baczewski Lwów

Kupiłem także trochę słodkości z firmy "Roshen". Jest to ukraińskie przedsiębiorstwo zajmujące się wyrobami cukierniczymi założone przez obecnego prezydenta Petro Poroszenkę. Cukierki często dostępne na polskich półkach sklepowych. Co do słodkości to wybraliśmy się też do Lviv Handmade Chocolate (), by wybrać coś pysznego.

Dodatkowo na ulicznym targu wybrałem zdobione jajka, które przydadzą się do wielkanocnego koszyka. Kupione w zestawie ze zdobioną tacką z drewna za 100 hrywien (ok. 13.50 zł).

Podsuma

Całkowity, przybliżony koszt naszego trzydniowego pobytu na osobę wraz
z noclegiem, transportem i kosztami życia.

  • transport - 84 zł
  • nocleg - 139,50 zł
  • życie i atrakcje - ok. 260 zł

484 zł

Już niedługo kolejne wpisy o Lwowie. Zapraszam do śledzenia bloga 🙂

Budapeszt – co warto zobaczyć II

Kolejne dni w niezwykle dla nas słonecznym Budapeszcie. Parlament, Bazylika czy hala targowa z niezliczoną ilością warzyw, owoców czy mięs. To wszystko poniżej. Zapraszam do czytania.


DZIEŃ III

W dniu trzecim chcieliśmy bliżej zapoznać się z symbolem Budapesztu. Co tam  Budapesztu! Symbolem Węgier! Budowlą ogromną, jednym z największych gmachów parlamentów na świecie. Neogotyk i elementy baroku sprawiają, że wizualnie wpasowuje się w mój wzór ideału architektonicznego. Po prostu kocham ten styl. Przy budowie pracowało około 1000 osób, zużyto 40 kilogramów złota, pół miliona kamieni szlachetnych i 40 milionów cegieł. Ciekawostką jest, że Parlament ma  taką samą wysokość (96m)  jak Bazylika św. Stefana , co ma na celu pokazać  równowagę w życiu między religią a państwem (co sądzicie?).  Niestety brak doświadczenia sprawił, że musieliśmy obejść się smakiem. Nie wykupiłem wcześniej wejściówek, a ich dostanie w dniu czy przeddzień było niestety niemożliwe. Cudowna pogoda tego wrześniowego dnia pozwoliła nam jednak na rozkoszowanie się widokami z zewnątrz. Po krótkiej przerwie na jedzenie ruszyliśmy dalej zwiedzać stolicę naszych bratanków. Na ekranach naszych aparatów tym razem Bazylika św. Stefana- mogący pomieścić aż 8500 wiernych. Piwnice znajdujące się pod kościołem odpowiadają prawie wielkości budowli. Mocno!

Parlament - od tylnej strony
Parlament
Bazylika św. Stefana

Później spacer klimatyczną uliczką Zrinyi utca, którą myślę, że można porównać do Floriańskiej w Krakowie. Ładne kamieniczki odprowadzają nas, aż do samego Dunaju. Właściwym celem podróży był Most Łańcuchowy, który oświetlony w nocy  robi wrażenie. Z niego też znakomicie widoczny jest Zamek Królewski. Most zniszczony przez wycofujące się wojska Niemieckie, lecz szybko odbudowany. To był ostatni punkt zwiedzania dnia trzeciego.

Most Łańcuchowy
Most Łańcuchowy

DZIEŃ IV

Ten dzień poświęciliśmy tylko i wyłącznie na największy park w mieście - Varosliget. Dostaliśmy się tam żółtą linią metra (M1)-wpisaną na światową listę dziedzictwa UNESCO. Wysiadka tuż przy Placu Bohaterów- największy i najważniejszy plac w Budapeszcie. Kolumnę stojącą centralnie z archaniołem Gabrielem otaczają rzeźby przedstawiające ważne postaci węgierskiej historii. Obok Placu dwie równie wspaniałe budowle czyli Pałac Sztuki i Muzeum Sztuk Pięknych gdzie znajdują się dzieła między innymi Rembrandta, Leonarda da Vinci czy Rafaela.

 Plac Bohaterów
Plac Bohaterów

W Varosliget znajduje się też Zoo (jedno z najstarszych na świecie), słynna restauracja Gundel czy Zamek Vajdahunyad, do którego się udaliśmy. Wybudowany został po Milenijnych obchodach państwa węgierskiego- wzniesiono wtedy zespół budynków (makiet) a najlepsze z nich, które spodobały się publiczności odtworzono i wybudowano. Sam wygląd zamku bardzo bajkowy, niczym z książki. Tego dnia postawiliśmy na pełen relaks i wybraliśmy się do Széchenyi gyógyfürdő czyli kompleksu basenów i term (największy w Europie). Całodzienny bilet wstępu to koszt 5600 Ft (około 76 zł). Duży koszt, ale przyjemność ogromna, której na pewno nie zapomnimy. Duża ilość basenów termalnych z różną temperaturą. Do tego ogromny wybór saun. Sam nie jestem do końca pewien czy odwiedziłem wszystkie miejsca w tym kompleksie, naprawdę jest ich mnóstwo. Pamiętać należy, że dostęp do korzystania z basenów wewnętrznych tracimy już o godzinie 19. Lecz dobrą wiadomością jest, że ciepły basen zewnętrzny jest otwarty do godziny 22. Uznaję wody termalne w Budapeszcie jako "must be" dla każdego.

Széchenyi gyógyfürdő
Széchenyi gyógyfürdő

DZIEŃ V

Ostatni dzień. Mogłoby się wydawać, że będzie nudny- pakowanie, odjazd, podróż. Nie tym razem. Odjazd dopiero po 23 więc czasu multum. Skorzystaliśmy z tego i zaczęliśmy od zwiedzania wnętrz Bazyliki św. Stefana.

Bazylika św. Stefana
Bazylika św. Stefana
Kopuła Bazyliki św. Stefana
Kopuła Bazyliki św. Stefana

Później podjechaliśmy pod wielką halę targową Vásárcsarnok (przy ulicy Vámház krt.), gdzie kupiliśmy słynne węgierskie papryczki i inne owoce jak granaty, które też wydawały się być tańsze niż w Polsce (mimo, że hala dzięki swojej popularności podnosi ceny znacząco)

Vásárcsarnok
Vásárcsarnok - hala targowa
Vásárcsarnok
Vásárcsarnok

Z tego miejsca tuż tuż do brzegu Dunaju, skąd doskonale widać górę Gellerta. Wspaniały widok.

Góra Gellerta
Góra Gellerta

Podróżując dalej natrafiliśmy na wystawę prezentującą przyjaźń i wspólnotę pomiędzy naszymi państwami w ciężkim okresie komunizmu.

Wystawa

Punktem kolejnym naszych wojaży była Wielka Synagoga, która jest największą synagogą w Europie i trzecią co do wielkości na świecie! Mieści 3000 wyznawców. Zniszczona przez ugrupowanie pronazistowskie. Odbudowana po wojnie ukazuje swoje oblicze w stylu mauretańskim. Krótki spacer po dawnej dzielnicy żydowskiej (taki nasz krakowski Kazimierz) i odpoczynek na obiedzie.

 

Wielka Synagoga
Wielka Synagoga

Wisienkę na torcie zostawiliśmy na wieczór. Widok Parlamentu z przeciwnego brzegu sprawia, że szczęka wędruje niżej! Potężny gmach, okazale prezentujący się w oświetleniu - wow!

Parlament

Tak pożegnaliśmy się z miastem. Wróciliśmy po bagaże i ruszyliśmy do Polski.

Wiedeń – co warto zobaczyć

Wiedeń – co warto zobaczyć

 

Poniższy wpis możecie potraktować jako sugerowany plan podróży po Wiedniu. My mieliśmy na to trzy dni, które wystarczyły na zwiedzenie większości najznakomitszych habsburskich budowli, lecz zastrzegam, że te kilka dni nie wystarczą jednak na to by zobaczyć te cuda architektury od środka. Poznawanie „wnętrza” Wiednia nie jest też tanie. Bilety wstępu do muzeów oscylują zazwyczaj w okolicach kilkunastu Euro i to po cenie ulgowej. Jako studenci z niezbyt głębokimi kieszeniami musieliśmy zrezygnować z przyjemności wejścia np. do Schönbrunn czy Belvederu. To wszystko jednak przed nami w naszej przyszłości.
Continue reading