Baczewski sklep
Sklepik w Baczewskim

Restauracje Lwowa

Baczewski sklep
Sklepik w Baczewskim

Restauracje we Lwowie

Jeżeli chodzi o jedzenie i picie we Lwowie to nie mamy się czym martwić. Ceny nie są wysokie, a mnogość ciekawych restauracji zachęca do odwiedzania.

Przedstawie wam miejsca, które odwiedziłem. Przed samym przyjazdem do tego wspaniałego miasta zrobiłem przegląd w internecie i zdecydowałem co chcę zobaczyć oraz gdzie chcę zjeść czy wypić. Wybory okazały się jak najbardziej trafne, ale dokładniej o tym poniżej 😉

Restauracja Baczewskich

Tą restaurację chciałem opisać jaką pierwszą, ponieważ jest to miejsce szczególne i zajmuje ona pierwsze miejsce wśród odwiedzonych przeze mnie lokali. Wyśmienite jedzenie, wystrój i lokalizacja.

 

Baczewski plakat

Baczewski pierwszy

Szczególnie polecam śniadanie w lokalu Baczewskich. Jest serwowane do godziny 11 i ma charakter stołu szwedzkiego. Jednak nie jest to zwykłe śniadanie. Jest one szczególne z paru względów. Bardzo duży wybór przekąsek i dań przy stole. Na samym jego początku do usług mamy miłą Panią, która przygotuje nam omleta czy jajecznicę wedle naszego życzenia. Dalej pojawiają się różne rodzaje mięs, serów, warzyw oraz smacznych przekąsek. Na prawdę ciężko się zdecydować. Na kolejnym stole serwowane są alkohole. W cenie śniadania (koszt na obecną chwilę to 120 UAH - około 16 zł ) mamy zapewniony kieliszek szampana lub kieliszek wódki Baczewskiego. Oczywiście to nie wszystko. Przy kolejnej "stacji" mamy różne ciastka, desery i słodkości. Udać się możemy jeszcze do pomieszczenia obok, gdzie przygotowywane są naleśniki z mięsem lub na słodko. Prawdziwa uczta 🙂

Gdy już skomponujemy swoje śniadanie idziemy na specjalnie przygotowane dla nas miejsce. Piękny wystrój miejsca zachwyca. Wnętrze ma charakter oranżerii. W klatkach przygrywają nam ptaki swoim pięknym śpiewem, a czasem słychać jakby wtórowały grającemu właśnie na fortepianie Panu, który często stara się grać polskie utwory m. in. "Tylko we Lwowie". Cała oprawa robi wrażenie. Mnie zauroczyła. W dodatku poczuć możemy Polskość gdyż na ścianach wiszą reklamy Baczewskiego w starym stylu pisane polszczyzną.

Przestrzegam jednak przed kolejkami. Aby zjeść śniadanie warto przyjść wcześniej, gdyż często przychodzi stać w kolejkach około 30 min tak jak w naszym przypadku.

Sama obsługa w środku lokalu jest bardzo miła i często osoby mówią w języku polskim co ułatwia wizytę, lecz na wejściu gdzie mamy do czynienia z Paniami zapisującymi nas na śniadanie wyczuwalne są dziwne spojrzenia i niezbyt miłe gesty czy słowa. Nie chcą one też rozmawiać w języku polskim.

Jeżeli chcecie zobaczyć sobie dokładniejsze zdjęcia czy menu to odsyłam tutaj.

Baczewski wnętrze

Jednak to nie wszystko w tym miejscu! Jeszcze przed przyjazdem do Lwowa zarezerwowałem stolik na wieczór by spróbować dań głównych i przede wszystkim nalewek, których wybór jest ogromny (aż 80!). Ceny za 50 ml to 19 UAH czyli około 2,50 zł.

Co do samych dań to ceny też przystępne. Nie zapominajmy, że lokal to jedna z najlepszych marek w mieście. Za obiady, desery i 4 nalewki zapłaciliśmy około 70 zł. Według mnie tanio, gdyż w Polsce w podobnej klasie restauracji wyszlibyśmy z rachunkiem, który mógłby zaboleć 😛

Same dania smaczne, a w dodatku podane świetnie. Pierwsze oczy stwierdzały, że deser musi być smaczny. Tak podany, na pewno! Zobaczcie 🙂

 

Restauracja browarnia Kumpel

Ciekawe miejsce na mapie Lwowa. Przyciąga do siebie klimatem wnętrza a przede wszystkim piwem, które robione jest na miejscu. Można wybierać spośród kilku rodzajów. Ja zasmakowałem bursztynowego- przepyszne. Wybredni smakosze znajdą zapewne tu swój smak. Zamówić można tackę z wszystkimi rodzajami, to też ciekawa opcja przy wizycie w tym lokalu. Za 1l piwa zapłacimy tutaj 66 UAH czyli około 9 zł.

Z opinii innych wynika, że jedzenie tutaj też jest znakomite. My jednak do piwa zamówiliśmy jedynie przystawkę w postaci deski serów (koszt 175 UAH - ok 23,50 zł) więc ciężko wypowiedzieć się o reszcie.

Tak czy siak. Miejsce ma swój klimat. Również należy uważać, bo często trudno tu o stolik. My dosyć szczęśliwie zajęliśmy ostatni w lokalu 😉

Jak na piwo we Lwowie to do Kumpla! Więcej informacji tutaj.

Lwów restauracja Kumpel

Pinocchio

Do tego lokalu trafiłem przypadkowo. Planowo miała być restauracja Kryva Lypa, ale przez to, że nie znam cyrylicy nie mogłem rozczytać nazw lokali. Weszliśmy do tego najładniej wyglądającego z zewnątrz 😛

Restauracja Pinocchio z zewnątrz prezentuje się okazale. Posiada zamykany ogródek, w środku też dosyć ekskluzywnie. To był nasz pierwszy lokal odwiedzony we Lwowie. Niestety zamówienie nie wyszło nam do końca, ponieważ nasza sałatka z kurczakiem dotarła jako sałatka z wątróbką. Błąd wynikał możliwe z tego, że mówiłem po Polsku podczas zamówienia do młodej Ukrainki, która mimo, że stwierdziła, że rozumie to chyba nie było tak do końca. Mimo to sałatka smakowała (przynajmniej mi 😛 ). Do zestawu tego dnia dobraliśmy zdrowy sok (często można spotkać 100% sok wyciskany z cytryny! ), nalewki oraz drinka. Całość w cenach podobnych choćby do Baczewskiego.

Miejsce fajne, było smacznie i przyjemnie, ale szczerze mało charakterystyczne jak na Lwów, który oferuje nam ogrom ciekawych miejsc. Poniżej mapa, na której zaznaczone są adresy miejsc, które odwiedziłem.

Lwów - pinokio

Kryva Lypa

Sąsiaduje z restauracją opisaną powyżej. Jednak klimat znacznie bardziej w moim guście. We wnętrzu panuje półmrok, ściany ceglane, dużo drewna i przeróżnych elementów nadających klimat temu miejscu.

Barszcz ukraiński, który tam spróbowaliśmy był wyśmienity. Na drugie danie makaron i burger. Tutaj jednak muszę rzec, że mięso było mocno słone za czym nie przepadam a porcja makaronu minimalistyczna.

Sama obsługa ciągle doglądająca czy wszystko okej. Ja osobiście nie lubię takiej kontroli. Czułem się osaczony.

Ostatecznie mimo przesolonych potraw wyszedłem najedzony i szczęśliwy. Siły zbieraliśmy na wyjście do Opery, gdzie zamówione mieliśmy bilety na sztukę, ale o tym w kolejnych postach 🙂

Barszcz Kryva Lypa

Jedzenie kryva lypa

Celentano Ristorante

We Lwowie wybraliśmy się również do pizzerii. Lokal zachęcił tym, że codziennie były tam dzikie tłumy ludzi. Stwierdziliśmy, że musi być tam smacznie. Nie pomyliliśmy się. W ciągu naszych kilku dni wybraliśmy się tam 2 razy. Sama pizza bardzo smaczna.

Lokal podzielony na piwnice, gdzie jest na prawdę włosko. Wygląda to bardzo fajnie, ale góra lokalu zupełnie inna. Nowoczesne wnętrze połączone z "galerią sztuki". Zaskoczyło mnie to mocno. Na ścianach wywieszone rekonstrukcje najlepszych obrazów polskich i ukraińskich artystów, które na co dzień można zobaczyć w muzeum narodowym we Lwowie.

Lwowska kopalnia kawy

Ostatniego dnia trafiliśmy do naprawdę ciekawego miejsca. Jeżeli jesteście smakoszami kawy. To nie ma wyjścia, musicie tam iść. Jak nazwa wskazuje w restauracji znajdują się podziemia - niczym kopalnia w której można napić się kawy. Nic kiczowatego. Wszystko przemyślane z prawdziwie odczuwalnym klimatem. Niestety nie mieliśmy czasu skosztować samego czarnego trunku, gdyż musieliśmy uciekać na autobus, ale tłumy i zainteresowanie zapewniły nas, że musi być smacznie.

W lokalu znajduje się sklepik gdzie można kupić pamiątki czy samą kawę. Przechodząc dalej idziemy wzdłuż turystów pijących kawę przy stolikach jak w zwykłym lokalu, ale gdy zejdziemy niżej zaczyna się na prawdę ciekawie. Dostajemy kask i  idziemy pod niskim stropem, żeby dotrzeć do kawerny. Tam parzenie kawy jest nietypowe. Miotacz płomieni przy stoliku ze strumieniem ognia tuż przy Tobie. Tak, właśnie tak zrobiona będzie kawa w tym miejscu. Nieprawdopodobne doświadczenia serwują nam restauracje we Lwowie. Czas nie pozwolił na więcej, ale jest pretekst by odwiedzić miasto ponownie. Ceny i charakter lokali przyciąga. Ja już zastanawiam się nad kolejną wizytą. To znaczy, że Lwów mnie wciągnął i oczarował.

Lista lokali, które chciałem zobaczyć jest długa. Może z kolejną wizytą się to uda.