Hamburg IV

Pełna nazwa- Freie und Hansestadt Hamburg. Pod względem liczby ludności miasto to zajmuje drugie miejsce w Niemczech - około 1,7 mln. Jest największym portem kraju i bardzo ważnym ośrodkiem przemysłowym. Hamburg jest miastem posiadającym największą ilość mostów, bo aż około 2500. Miasto szczyci się tym, że tutaj są produkowane największe pasażerskie samoloty Airbus.

Hamburg pokazał nam się na prawdę z wielu stron. W pierwszej chwili zobaczyliśmy ogrom ludzi różnych nacji. Jadąc najpierw na zakupy trafiliśmy w dzielnicę muzułmańską z meczetami i szkołami. Wielokulturowość da się dostrzec na każdym kroku. Starsza część miasta czyli Wyspa Spichrzów dała nam możliwość podziwiania zabytkowej architektury oraz niezliczonej ilości kanałów i mostów przebiegających ponad nimi, gdzie panuje wszechogarniający spokój. Natomiast dzielnica HafenCity to istny plac budowy, gdzie powstają ultranowoczesne wieżowce czy biurowce. Czystość i schludność miasta też zwraca uwagę- w końcu miasto w 2011 roku otrzymało tytuł Europejskiej Stolicy Czystości. Kolejne miejsce to "Grzeszna ulica" czyli  Reeperbahn na dzielnicy czerwonych latarni St. Pauli o której więcej poniżej.

Na zwiedzanie Hamburga mieliśmy tylko jeden (i to nie cały) dzień więc jestem przekonany, że nie "wycisnąłem" z niego za wiele, ale starałem się. Zbierając wcześniej informację o najciekawszych miejscach, po prostu wybrałem się do nich.  Pierwszą rzeczą była Wyspa Spichrzów. To miejsce, które od zawsze pełniło rolę spichlerza, magazynu towarów przywożonych z najdalszych zakątków świata. Te neogotyckie budynki wykonane z czerwonej cegły przyciągają nie tylko uwagę, ale też pieniądz. To właśnie one były/są częścią machiny- portu, który gra najważniejszą rolę w mieście. Odnowione budynki nie tylko spełniają rolę przechowalni towarów, często zamieniane są w galerię sztuki lub inne atrakcyjne miejsce jak na przykład "Miniatur Wunderland", gdzie mieliśmy okazję się wybrać.

Pochlebnych opinii czytałem dużo, ale dalej nie byłem w 100% przekonany czy chcę stracić te 2 godziny na oglądanie właśnie parku miniatur. Czy aby to nie za dużo czasu? Czy nie lepiej wykorzystać go oglądając inne części miasta? NIE! To był idealny wybór i każdego zachęcam do odwiedzenia tego miejsca znajdującego się przy ulicy Kehrwieder 2-4.

Miniatur Wunderland

W Parku można zobaczyć na prawdę wiele. Wszystko niby małe, a robi ogromne wrażenie. Wielkie makiety przedstawiające najpiękniejsze części Niemiec, a także inne państwa jak Watykan czy Szwajcaria. Miniatury startujących samolotów, pływających kontenerowców czy wszechobecne jeżdżące auta (zaznaczam jeżdżące!). Prawdziwa uczta szykuje się dla fanów kolejek. Znajduje się tutaj najdłuższa trasa kolejki zapisana w Księdze Rekordów Guinnessa- 12 km torów oraz 890 pociągów jeżdżących wśród gór, jezior, lasów, zamków a nawet interaktywnych kopalni w których możemy zobaczyć pracę górników. Zobaczyć możemy także ogromne lotnisko Hamburga a na niej samoloty, które co jakiś czas startują. Jak to możliwe?! Też początkowo byłem mocno zdziwiony. Przechodząc dalej by zobaczyć co ciekawego w Las Vegas napotykam na płonący pałac, ale cóż to? Na pomoc już ciągną samochody strażackie, które na głośnych sygnałach przykuwają uwagę "publiczności". Na sali panuje zmiana pory dnia na noc. Robi się ciekawie, gdy światła samochodów czy latarni pokrywają makiety a dalej włoski wulkan Wezuwiusz znów staje się aktywny! Wszystko tam na prawdę żyję. Polecam wycieczkę z dziećmi. Poznanie pół świata za kilka Euro 😉

Jako student zapłaciłem za bilet 9 € ( dorośli 13 €). Od razu przestrzegam przed długimi kolejkami! Wcześniej należy dokonać rezerwacji, gdyż czasem po prostu od razu nie wejdziecie ze względu na tłumy ludzi. Warto dojeżdżając na miejsce zarezerwować miejsce, a później w spokoju czekając na pewne miejsce przejść się na przykład na nowoczesną dzielnicę w budowie czyli HafenCity. Tak zrobiliśmy właśnie my. Ponad 2 godzinne oczekiwanie postanowiliśmy przełożyć na spacer w tamte okolice.

HafenCity

 

Wieczorne spacery zostawiliśmy na dzielnicę grzesznych pokus- St. Pauli. Niegdyś przykuwająca uwagę dzielnych, ale strudzonych marynarzy, którzy chcieli po długotrwałej podróży oddać się rozkoszom ciała, korzystając z usług prostytutek. Dziś przykuwająca uwagę także turystów i mieszkańców Hamburga, którzy po prostu często przychodzą tutaj na imprezy czy do baru tworząc ulicę Rapperbahn najgłośniejszą w Hamburgu. Dużo klubów, dużo sexshopów, a także chyba najsłynniejsza uliczka - Herbertstrasse, na której można skorzystać z usług pań, które stojąc w okiennicach zachęcają do wejścia. Jest ona zamknięta, a wstęp mają do niej tylko mężczyźni. Ciekawostką jest, że tą dzielnicę upodobali sobie Beatelsi. Tam szlifowali swoją muzykę, a także zapewne oddawali się w wir nocnych szaleństw. Lenon przynał: „Dorastałem w Liverpoolu, ale mężczyzną stałem się w Hamburgu”.

Mimo opisanych wyżej atrakcji czeka na nas jeszcze bardzo wiele. Niestety nie było mi dane zobaczyć między innymi Ratusza, który był na mojej liście "must see". Być może kiedyś tu jeszcze wrócę i uzupełnię brakujące puzzle 😉